• Wpisów:1094
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 01:23
  • Licznik odwiedzin:70 222 / 3079 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Spontany to zawsze najlepsza forma imprezowania, naprawdę.
Wczoraj dzwoni do mnie przyjaciółka, na którą mówię siostra, jak i ona na mnie "brat", z zapytaniem czy może wbić ze współlokatorką do mnie. Nic dziwnego niby, jednak podróż z Warszawy do Łodzi to w sumie ciekawe "wpadanie".
Pojechaliśmy na jakąś imprezę, domówkę w sensie, na jakieś totalne zadupie, nazywające się bliżej mi nie wiadomo, jednak wiem, że znajduje się ono "w pizdu za Wolą Grzymkową". Takie precyzyjne wskazówki jakbym przypadkiem coś zostawił na tej domówce i szukał lokalu, hahaha.

Ogólnie jak na spontan wszystko spoko, no poza jednym dziwnym faktem z nocy, no ale ten przemilczę, nie wypada własnej siostrze dupy obrabiać publicznie.
Wracam do mojej nowej zabawki czyli Star Wars: The Old Republic.
Miłego dnia Misie
  • awatar Libra.: pewnie, ze spontany najlepsze :) moj taki "brat" siedzi w Krk i jakos nie chce tak wpadac
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Po podróży do miasta seksu i biznesu, do którego mam nadzieję już nigdy więcej nie będę musiał wracać. Ogólnie są też pozytywne aspekty, bo odebrałem odesłany mi tam portfel z całą zawartością, stare karty, ale też wszelkiego rodzaju karty członkowskie no i sam w sobie portfel, który był prezentem urodzinowym, więc miał wartość sentymentalną. Jeden plus z wyjazdu. No i ogólnie trochę śmichów-chichów po drodze z Pawłem. Czasem fajnie tak sobie spędzić trochę czasu w męskim gronie i pogadać o takich rzeczach, o których z żadną kobietą sobie nie porozmawiam, bez ryzykowania jej wybałuszonych na mnie oczu.

Ogólnie czuję się jakoś tak obojętnie. Przestałem nawet liczyć na to, że kogoś sobie znajdę, po prostu żyję pogodzony z tym, że nie będzie w moim życiu kobiety na stałe. Ba, nawet na dłuższą nieokreśloną chwilę. Jeśli pojawią się jakiekolwiek, to takie chwilowe. Tylko seks, chwila przyjemności i oboje zapomnimy o sobie. Tak było dotychczas i chciałem się z tego wyrwać, jednak zdałem sobie sprawę z tego, że nie będzie inaczej. I nie mówię tego z żalem czy wyrzutem, po prostu ze świadomością nieuniknionego.

Czasem marzy mi się zakochać. Nawet bez wzajemności. Byłoby to moje 0 do 3 w wyniku odwzajemnionych uczuć naprzeciw nieodwzajemnionych. Who cares? Miałbym jakiś pojebany cel w życiu. Jakikolwiek.. choć spartańsko niewykonalny, to jednak dający iskrę życia. Miast egzystencji.

Ceńcie swoją miłość, jeśli ją macie. I trzymajcie się jej kurczowo za wszelką cenę, lub pozwólcie jej odejść jeśli czujecie, że dłużej tak nie możecie.

Zmęczony wczorajszymi 12 godzinami w samochodzie, Brunet idzie sobie zrobić coś do jedzenia, miłego dnia
  • awatar Amfitryta: Mówią też, że wyjątek potwierdza regułę. Wydaje mi się, że jak to sobie przemyślisz to sam będziesz wiedział najlepiej. Nie ja, nie przyjaciele, nie rodzina. Najważniejsze to znać samego siebie.
  • awatar Brunet .!: @Amfitryta: Nie denerwuję się, po prostu zaskoczyła mnie taka ocena, jest zupełnie rozbieżna z tym co do tej pory słyszałem/czytałem na swój temat. Mówią, że większość się nie myli, jeśli dostrzega to samo ;)
  • awatar Amfitryta: Nie znamy sie, ale czytam cie od dawna. Po tym wnosze, zupelnie obiektywnie. Zamiast sie denerwowac - przemysl to.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ach te rewelacje, rewelacje. Wiecie jak fajnie jest nie spać całą noc z obawy o własne życie a to tylko z powodu jakiejś przepalającej się puszki w ścianie?
Bo ja po dzisiejszej nocy wiem. Nad ranem zaczęło się nawet w niej palić! :O Po czym około 9 wykitowała i połowa mieszkania jest bez prądu. Najgorzej, że to ta połowa z kuchnią i łazienką

Dobrze, że moja mutter dziś przyjechała. Może jej facet, ze względu na to, w czym pracuje, będzie mi w stanie to naprawić jak skończy montować alarm gdzieś tu na obiekcie w Łodzi. Mam taką nadzieję, bo póki co to mam ślepą kuchnię i łazienkę, nie mogę się nawet umyć za bardzo, bo boiler na prąd a ja w łazience go nie mam : (
Tak bardzo ból. Mam tak wielką nadzieję, że to się uda naprawić.. :C Jak nie no to prucie ścian i koszty znacznie większe.
Życie, ech życie i instalacja elektryczna 3 razy starsza ode mnie.
  • awatar Libra.: no to noc pelna wrazen ;/ ja sie pradu boje okropnie
  • awatar aniakalisz: Ooo współczuję..przekichane :/, ale dobrze , że jest mama ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czasem się tak zastanawiam. Czy to, co w tym momencie się dzieje na świecie, to jeden wielki misterny plan czy zbiór przypadków. Naprawdę.
Jest wiele teorii spiskowych, czy którakolwiek z nich jest prawdziwa? Nie wiem, w zasadzie nikt tego do końca nie wie. Spekulacje to jedyne co nam pozostaje. Nie będę tu robił z siebie wielkiego erudyty, nie będę szukał w milionie źródeł informacji o tym, co jest za, a co jest przeciw twierdzeniom o teoriach spiskowych. Nie jestem do tego ani uprawniony ze względu na wąski zasób wiedzy w tym temacie, ale też po prostu nie chcę wyjść na człowieka, który najwięcej szczeka o tym, o czym najmniej wie. Bo tacy są ludzie. Ludzie chcą imponować innym, być autorytetami, kimś godnym uwagi. Po co? Żeby poczuć się lepiej, być dowartościowanym. Jednak, jeśli to trwa, to trwa do pewnego momentu, bo w końcu trafi się ktoś, kto naprawdę zna się na rzeczy, a nie pierdoli truizmów, na które wszyscy przyklaskują jak jeden mąż. I wtedy jest ten moment krytyczny, w którym ludzie dają wiarę albo temu "krasomówcy", który pieprzy o wszystkim naokoło nie tykając istoty rzeczy, czy też zawierzą temu, kto daje rzetelne informacje, z wiarygodnych źródeł.
I nie sprowadzi się tego jedynie do teorii spiskowych a do całego naszego życia. Często ludzie, którzy absolutnie nie mają racji (tak swoich twierdzeń, jak i kurwa bytu na tej planecie), zdobywają uznanie tylko dzięki temu, że jeden z drugim baranem mu przytaknie a za nimi pójdzie reszta, bo "tak wypada". Ludzie to taki prosty gatunek, który bazuje na poczuciu własnej wartości, przynależności i własnego odczucia "jestem potrzebny, zależy mi na tym". Człowiek to istota, którą łatwo zniszczyć, złamać, whatever. I nie mowa tu o fizycznych aspektach, które nota bene również są kruche i delikatne, ale o psychice człowieka. Jak wspominałem w którymś ostatnim wpisie, możesz zabić człowieka, ale dopiero zabierając mu marzenia, zabierasz mu wszystko.

Przełóżmy ten temat na bardziej codzienne pole. Wersja sprzecznych wydarzeń, już nawet nie w sądzie, a po prostu między znajomymi. Popularny człowiek widział jedno ( i kłamie), ktoś zupełnie nieuważany w towarzystwie, widział coś zupełnie inaczej (i mówi prawdę). Komu uwierzy gremium?

Pointa?
Jeśli masz za sobą ludzi, nieważne jacy to ludzie, zawsze masz rację. I tak oto funkcjonuje ten świat.
 

 
Czy tak trudno zrozumieć, że nie jestem człowiekiem ufnym, po tym co się do tej pory w moim życiu wydarzyło? Daję DUŻY kredyt zaufania, ale w sprawach błahych, takich, w których utrata danego zaufania nie boli mnie, lub też boli najmniej. Nie wierzę ludziom dopóki nie udowodnią mi tego, że mogę im wierzyć.
Zauważyłem w sobie to, że ostatnio ludzie doprowadzają mnie na skraj agresji. To straszne, ale stałem się furiatem, jeśli chodzi o ludzką głupotę. Naprawdę nie rozumiem niektórych zachowań, które są z góry i przez wszystkich traktowane jako kompletny afront do panujących reguł, a jednak są kultywowane i funkcjonują.
Dla przykładu rasizm, tego się nie wyeliminuje, no ale kurwa, proszę ja was, co wam zrobił ktoś tym, że się urodził w takiej a nie innej rodzinie? Przecież wy też nie wybieraliście czy się urodzicie czarni, biali, biedni czy bogaci, utalentowani czy też totalnie bezużyteczni. NIE WYBIERASZ TEGO KIM JESTEŚ POD WZGLĘDEM FIZYCZNYM JAK I PSYCHICZNYM. Tę drugą sferę można modyfikować, pierwszą niby też, jednak są pewne ograniczenia no i fakt, że nigdy nie będziemy do końca naturalni, co również ma swoich przeciwników, czym zataczamy błędne koło.

Jeszcze jedno tak z obserwacji na podstawie gier video. League of Legends, kojarzy pewnie ktoś tam z was. To, moi drodzy, jest wylęgarnia rozsierdzonej, rozkapryszonej, nie posiadających żadnej społecznej granicy szumowin. Dla przykładu: jest jakaś tam grupa na facebook'u, gdzie ludzie szukają innych ludzi do wspólnej gry (bo randomowi to wiadomo różnie grać umieją). Można tam też wrzucać jakieś swoje osiągnięcia, czy po prostu pochwalić się tym co się ma w danej grze. Ja ostatnio wrzuciłem screen swoich skórek (które kupuje się raczej w zdecydowanej części za prawdziwą walutę). No i wrzuciłem sobie, parę osób polubiło, parę wyraziło w MIŁY sposób swoją zazdrość o co niektóre części kolekcji, no ale trafił się taki 15-latek (albo i mniej), widać po zdjęciu, że jeszcze wszystkich mleczaków nie stracił, z hejterskim tekstem, że nie mam życia i cały hajs na gry wydaję, że to porażka i czy ja się chwalę czy żalę, że tego życia nie mam. No to mi się z automatu załączyła szydera level max. Podśmiewałem się z dzieciaka, to już mnie zapraszał do siebie na Tarnów, że zobaczymy czy jestem taki cwany. Jeny.. Minimum 7 lat różnicy między mną a nim, jakbym tam przyjechał, to albo by spierdalał w podskokach, albo byłoby "przepraszam proszę pana". No ALE! Trzeba swoje kozactwo poodstawiać, co nie? To nie tylko w grze tak jest, wielu jest wielkich gonzoos jeśli chodzi o to, jacy to oni nie są fifa rafa w internecie. Chłystki, które były bite w szkole odnajdują swoją potęgę na internetowych forach, w grach i na czatach. Ludzie nic nie znaczący, chcą zbudować wokół siebie wielką otoczkę zajebistości, do której nikt nie ma prawa się zbliżyć z jakimkolwiek argumentem bo zostanie spławiony nie na zasadzie jakiejkolwiek wymiany poglądów, tylko wymianie poglądy vs szykany.
Ludzie są żałośni, bo nie potrafią przyznać się do tego, że są mali i nic nie znaczący. Ja jestem tego świadomy, dlatego nie tworzę z siebie wielkiej jednostki. Jestem zwykły, mały.
  • awatar aniakalisz: To jest właśnie internet..każdy taki mocny. Gonzoos mnie rozbawiło :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Inteligencja to piętno.
Piętno z którym przyszło mi żyć. Mi i milionom innych ludzi na świecie. Nie mówię tu o prostym terminie, bo w ten prosty termin można zakwalifikować każdego osobnika tej planety. Mówię o wyższej inteligencji, czymś, co pozwala nam zauważać luki intelektualne innych ludzi. To wielowarstwowa kondygnacja. Na każdej z nich znajdują się ludzie bardziej przenikliwi, przerażający, potrafiący dostrzec to, czego przeciętny człowiek nie znalazłby nawet usilnie szukając. Nie wiem ile dokładnie jest tych kondygnacji, jedno jest pewne. Daleko mi do tych najwyższych, jednak wcale nie jestem tak nisko.
Wielu ludzi stawia znak równości między tytułem naukowym a inteligencją. Tytuł naukowy w obecnych czasach, to czysta pamięciówka. Jeśli ktoś ma w sobie dość samozaparcia by wykuć wszystko na blachę, to będzie i profesorem. Bo inni zakuwacze na blachę docenią to, że on też ciężko zakuwał. Wśród ludzi wysoko wykształconych, procent ludzi inteligentnych jest wyższy, jednak nie tak wysoki, jak Ci ludzie myślą, że jest.
Ja jestem człowiekiem z niepełnym wyższym, widzę jednak, że mój tok rozumowania jest często bardziej wydajny i lepszy niż niejednego wykładowcy na zasranym uniwerku. Ludzie, którzy nas uczą nie są lepsi od nas, posiadają po prostu większy zasób wiedzy w dziedzinie, w której wykładają.

Przemyślenia nie przyszły z dupy. Rozmawiałem z J. i wynikł ten temat. Stwierdziłem, że chcę się nieco rozwinąć tutaj na ten temat. J. jest kondygnację wyżej, co nie przeszkadza nam w znalezieniu płaszczyzny porozumienia. Jednak dla przykładu, miałem wczoraj wymianę zdań z 15-latką. Oczywiście zostałem sprowadzony do argumentu, "to co, że mam 15 lat, mogę wiedzieć więcej od ciebie i mam rację". To łagodniejsze wykorzystałem w cytacie. Mała impertynentka śmiała insynuować, że jest na wyższym poziomie intelektualnym niż ja. Nie mając pojęcia o mechanizmach tego świata a na każdy mój argument reagując "hahahaha". To przykład braku porozumienia, kiedy różnica poziomów jest zbyt wysoka. Osoba, z niższej kondygnacji jest świadoma swojej przegranej pozycji, dlatego przyjmuje postawę negacji i to jest w tych małych robaczkach najzabawniejsze. Nie umieją przegrywać. Takich ludzi siłą intelektu nie przybijesz do muru, ponieważ nie są w stanie przetworzyć połowy przekazywanych przez Ciebie informacji.
Ludzie to straszny gatunek. Ludzie to smutny gatunek.
"Miły, opiekuńczy, kochany, wyalienowany" Brunet życzy miłego dnia.
  • awatar Nie chce mi sie: jak cudownie, że są na świecie ludzie, którzy to rozumieją:) dla mnie najwyższą inteligencją jest szacunek do innych a przede wszystkim do ich poglądów. Nie ujadanie jak mały piesek i złudna nadzieja 'postradalem wszystkie rozumy' :)
  • awatar Libra.: taaa, te małe 'nadinteligentne' robaczki mnie słabią po prostu... Czasem zastanawiam się po co mi inteligencja, co chwilę utrudnia porozumienie z innymi :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nienawidzę być budzonym rano. Znacie to. Lepiej się obudzić samemu minutę przed budzikiem, niż ma nas obudzić budzik? Bo to jest zupełnie inny rodzaj wybudzenia. Drastyczny, bolesny. Ja pierdole mam ochotę zamordować jak ktoś dzwoni do mnie i mnie budzi tylko po to by mnie obudzić. ;_:

Ogólnie to co, niedzielę mamy. Jest leniwie, nic się nie chce, nie ma z kim porozmawiać w 4 oczy. Czy też porobić coś przyjemniejszego. Ech, ech. Żyćko.
Może to się zmieni. Może. Nie no, nadzieję mieć wypada, bo bez niej to w ogóle bym nie istniał.

Podstawy tego świata przegrały wszystko.
Ja przegrałem wszystko.
Miłego dnia
  • awatar Innin: "niedziele są na tęsknoty, w niedzielach jest coś takiego, że masz ochotę urwać sobie głowę." :)
  • awatar Libra.: Znam ten ból, który jest spowodowany przeraźliwym dźwiękiem budzika =.=' Dziś na szczęście obudziłam się sama :) Niczego nie przegrałeś i nie pitol! Jeszcze całe życie przed Tobą!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak mi się hurwa chce, że wcale.
Zebranie wspólnoty mieszkaniowej. I to jeszcze na kurna drugim końcu Łodzi. I muszę się stawić, bo to pierwsze zebranie od momentu zakupu mieszkania.
No normalnie mnie strzela, wiadomo co.

Niech mnie ktoś przytuli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Odnośnie wpisu ze zdjęciem, który może wydawać się mylący. W maju kończę 22 lata, więc przypuszczenia, że mam jakieś 16-17 proponuję odesłać gdzieś daleko

A ja napiszę pewnie coś dopiero rano, bo nie mam obecnie ani weny, ani siły, ani chęci.
Idę spać.
Dobranoc
 

 
Cześć, Brunet jestem.

ps. Zdjęcie robiła Daga, którą widzieliście na zdjęciach z IEM.
Tu jej blog ;>
http://www.photoblog.pl/dancedie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
1500 dni tutaj.
Skłamałbym pisząc, że spędziłem tu każdy z tych dni. Zdecydowaną większość jednak tak.
Takie okrągłe liczby zmuszają do refleksji. 1500. Tak pi razy oko ponad 4 lata. Ten blog jest moją historią. Taki testament życia na ziemi. Moich doświadczeń, bólu, cierpienia, radości i chwil, tych zwykłych i niezwykłych. Czego sobie życzyć? Kolejnego 1500. Wcześniej jednak będą 2 tysiące. Każdy z tych dni to inna historia. Choć dni mogły wyglądać tak samo, wszystko było inne.
My jesteśmy inni. Każdego dnia zmieniamy się, na gorsze czy lepsze, ale zmieniamy.
Żyjemy.
 

 
Zaczyna się, hurna. Dorosłe życie z kopytka. Przeglądałem sobie plan działania wspólnoty na rok 2014, wychodzi na to, że czynsz pozostanie w miarę niezmieniony. Opłaty administracyjne + fundusz remontowy wychodzi około 270 zł, do tego woda no i pozostanie wydaje mi się czynsz na tym samym poziomie, no może kilka złotych skoczy mi od kwietnia. Zebranie będzie w piątek, muszę być, w końcu właścicielem jednego z lokali jestem. HUHU.
Brzmi dorośle, jednak czy tak jest? Sam nie wiem, jestem jeszcze dzieckiem, które boi się dorosłości, odpowiedzialności, przyszłości. Z drugiej strony radzę sobie z tymi nieuniknionymi całkiem dobrze. Pytanie jest jedno - co ma na celu ta cała egzystencja. Żyjemy, bo żyjemy. Nie przechodzimy jakieś mega ewolucji jak w filmach sci-fi, by stać się niesamowici, potężni, supermądrzy, zmieniający świat. Większość z nas to szare robaczki, za którymi zamkną pokrywę bez łez i wspomnień. La vida..

Harmonia przeplata się z chaosem. Życie przeplata się z chaosem. Może chaos nie jest czymś złym? Skoro odnajdujemy się w nim, znaczy to, że nic, co jest nieprzewidywalne, nie jest niemożliwe do opanowania. Jesteśmy dziećmi. Niezależnie ile mamy lat, ile będziemy mieć na koncie pieniędzy, tytułów, miłości, rozstań, doświadczeń. Gdzieś tam w środku to nasze małe, ukryte dziecko wciąż walczy o małe przyjemności o których zapominamy w dorosłym życiu, lub nie chcemy pamiętać, ze względu na to, że przypominają nam słabość naszych lat dziecięcych.
Brunet pieprzy farmazony od rana,
no ale moje przemyślenia to rzeka nie przebrana.
 

 
Kiedy tak leżę i prócz kołdry mnie otula samotność,
przychodzi chwila w której czuję, że straciłem godność.
Bo często proszę w myślach mój los, chociaż wiem, że nie istnieje,
o to by mi zesłał kogoś w kim zakocham się, by mieć nadzieję.

Brakuje mi tego, że co noc umierałem z tęsknoty,
nawet za tymi co nie chcą widzieć mej miernoty...
Wiem, to dziwne, lecz ja czerpię z tej niemocy swoją siłę,
bo miłość i uczucia jej towarzyszące są tak bardzo zawiłe.

Nigdy nie sądziłem, że powiem - brakuje mi cierpienia,
bo każdy odeń ucieka, a we mnie ono coś zmienia.
I to chore uczucie na dnie mojego serca - trwoga,
do dziś patrzeć nie mogę na pewnej damy szczęście, szkoda.

To nie zawiść, ja po prostu tak kocham, że nienawidzę,
w sumie nie spojrzę jej w oczy, bo się swoich uczuć wstydzę..
Wiem, nie powinienem, ale po tych latach wszystko prysło,
mydlana bańka miłości co wytrzyma wszystko..
...leci dalej.

[...]

Życie, to tylko chwile między tym czym nazywamy je,
bo życie nam ucieka jak woda przez palce - sklejmy je.
Nie rońmy nawet kropli, choć to one czynią świat nasz wielkim
oceanem, a ja płynę nim wraz z Wami po horyzont zdarzeń.. dzięki.
  • awatar VIDA !: Każdy w pewnym momencie będzie szczęśliwy, przyjdzie i czas na Ciebie, uwierz a Twoje szczęście będzie blisko Ciebie, a może jest już gdzieś i też myśli o tym samym co Ty ;) Powodzenia : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem jak Wy. Jednak ja widzę inteligencję i zasób intelektualny człowieka wypisany na twarzy. W 98 na 100 przypadków moja ocena jest jak najbardziej słuszna i precyzyjna. To nie jest kwestia tego, że mam siebie, za jakiegoś super inteligentnego i mądrego. W wręcz przeciwnie. Jednak ja w przeciwieństwie do masy osób, których nie kwalifikuję do grona inteligentnych, mam zmysł analityczny, który RÓWNIEŻ nie jest wybitny. Wystarcza jednak w zupełności, by na podstawie w sumie nie tylko wspomnianej twarzy, ale też rozmowy, czy sposobu zachowania w określonej sytuacji, być w stanie stwierdzić, czy mam ochotę mieć z kimś takim do czynienia.
Nie będę tu zagłębiał się w to jakie czynniki dyskwalifikują mi osoby ze względu na wygląd.
Odnośnie wypowiedzi. Na wstępie jebać te wszystkie memy i śmieszne obrazki w których mówią wam, że jesteście super inteligentni jeśli to rozwiązaliście. Sterowanie masami lvl master. Jeśli jesteś jebanym niechlujem i nie używasz polskich znaków z lenistwa, "bo po co", lub masz inny, równie żałosny powód (ostatnio słyszałem, ale przecież używam interpunkcji i >ogonków< pisząc ręcznie), to nie oczekuj, że będę Cię traktował choćby na równi z sobą. Są określone przypadki, w których wiem, że ludzie stawiają na czas - ok, dla mnie to bez różnicy nacisnąć jeszcze prawy alt, ale dla niektórych to 3 kolejne znaki (nie mam jakiejś powalającej prędkości pisania na klawiaturze).
Po drugie - błędy ortograficzne. NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK DYSLEKSJA. Dysgrafia, owszem, może występować, bo pisanie jak kura pazurem jest np. u mnie wywołane tym, że zostałem zmuszony do zmiany czcionki przez szybkie pisanie. NIE MA DYSLEKSJI, jest jedynie pierdolone lenistwo. Ludzie mający dysleksję/dysortografię, to po prostu jebane tępe muły, które w życiu "przeczytały" tylko to co naprawdę musiały. Ja również popełniam błędy ortograficzne, jak każdy. I jest to związane tylko z tym, że nie używam danego słowa dostatecznie często, tudzież nie używam go kurwa wcale, więc znajomość jego pisowni jest co prawda fajną opcją, no ale nie jest koniecznością. Jeśli mam problem i NIE CHCĘ jebnąć byka, to szukam sobie pisowni w słowniku. Naprawdę, to nie jest trudne!
Trzecie - biedny zasób słownictwa. Zdarzają mi się ludzie którzy tak słodko mylą hipokryzję z samolubnością czy egoizmem. Powoływanie się na terminy, których znaczenia nie znamy nie czyni nas inteligentnymi. Jednak to wiadomo pewnie każdemu, kto ma choć odrobinę oleju w głowie

Ja mam jeden, prywatny czynnik, którym eliminuję z kontaktu ludzi nie pasujących do mnie, jest to poczucie humoru i dystans do siebie. Jeśli kogoś bawi to samo co mnie, to ma duże szanse zaskarbić sobie moją sympatię i to nie przez wzgląd na to, że bawi nas rozwieszony na sznurkach papier toaletowy, tylko ze względu na to, że w podobny sposób postrzegamy rzeczywistość, co prawda różne rzeczy bawią różnych ludzi, ale to jest właśnie proces weryfikacyjny. Jest masa sytuacji w których możemy sprawdzić człowieka pod wieloma względami.


Okej, pora na śniadanie. Poranne przemyślenia przelane na bloga. Chyba wracam tu.


Ps. Macie coś co mnie bawi
  • awatar Libra.: ZGADZAM SIĘ co do tych wszystkich dys- kiedyś dziecko MUSIAŁO się nauczyc, bo jak nie to zostało siedzieć, dostało od rodzica po łbie, albo siedziało w domu tak długo aż sobie wbiło do głowy zasady ortografii czy tabliczkę mnożenia. Teraz to wygoda rodzicow i lenistwo dzieci - nie umiem, bo mam dys i jestem usprawiedliwiony. GÓWNO PRAWDA
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wróciłem już wczoraj, no ale dopiero dziś zabiorę się za podsumowanie mojej podróży na Śląsk. W czwartek nieco przed dwunastą PolskiBus ruszył w kierunku Katowic z Brunetem na pokładzie. Poczytałem trochę "Podpalaczki" S. Kinga, posłuchałem muzyki. Przed Siewierzem zatrzymała nas straż graniczna (pewnie szukali jakiegoś cwaniaka), połazili trochę po autobusie, legitymowali każdego, kiedy okazało się, że jeden z ciapatych nie miał dokumentów żadnych, zwinęli go i po 10 minutach ruszyliśmy dalej w trasę i dotarliśmy do Katowic jakieś w sumie nawet pół godziny przed czasem.
Mój KONTAKT w Katowicach spóźnił się o jakąś godzinę z odbiorem mnie, więc miałem czas na samotną podróż pod Spodek. Tam popatrzyłem sobie na przygotowania na IEM, po kolejnej podróży, tym razem naprzeciwko, do Oka Miasta, poczekałem chwilę by w końcu zobaczyć tego dwumetrowego drąga z cygarem w japie i szelmowskim uśmiechem.
Po jakimś czasie podłapaliśmy trochę chmielowego akcentu i ruszyliśmy po naszych kompanów, skończyliśmy w barze, tam 3 kolejki piwa i ruszyliśmy do Bytomia. Pękły w sumie 4 flaszki. Na 4. Powiem szczerze - na Śląsku pije się inaczej niż w centrum

W piątek jakoś zebraliśmy się i ruszyliśmy komunikacją miejską, tramwajem zwanym przez tamtejszych "baną" pod Spodek. Jakieś pół godziny czekania i byliśmy w środku. Atmosfera super, ciepło, ludzi masa, cosplayerów też
Ogólnie piątek przypieczętowaliśmy ogromnym zmęczeniem. Sobota, hmm.
Tu od rana paskudna pogoda, ale mama naszego kolegi zaoszczędziła nam rozbijania się "baną" i podwiozła nas na miejsce samochodem. Tam mieliśmy się spotkać z D. naszą koleżanką, którą w sumie niedawno poznałem przez rezydenta Bytomia.
(tak na marginesie, przez znajomego z obsługi zdobyliśmy karnety warte 150 zł za fri i weszliśmy sobie wejściem płatnym w dniu drugim)
Przemoczeni mimo niemal całej podróży samochodem, weszliśmy wreszcie do Spodka, tam już od samego początku wszystkie stoiska pełne, sektory gier również powoli zapełniały się. Poszliśmy na stoisko HyperX, gdzie można było sobie pojeździć w pełnowymiarowej wersji porshe na siłownikach hydraulicznych, a tuż przed przednią szybą, miałeś 3 połączone monitory na których widziałeś swoją trasę. Jeździło mi się tragicznie, zupełnie inne doświadczenie niż jazda prawdziwym samochodem. D. ciągle robiła nam zdjęcia, w sumie kilka wrzucę tutaj (ja też robiłem !).
W zasadzie sobota byłaby dniem znacznie nudniejszym (bo chłopaki ciągle na stoiskach ganiali za fantami), gdyby nie D. Dotrzymywaliśmy sobie nawzajem towarzystwa, trochę pogadaliśmy, porobiliśmy sobie zdjęć (o zgrozo, mój aparat w telefonie, przy lustrzance wygląda dość biednie), poodpoczywaliśmy na fajnych pufach w strefie RedBull'a (nawiasem, wypiłem na IEM więcej redbulli niż przez całe swoje dotychczasowe życie, dziwne). Jak wspomniałem, mam trochę nowych fociaczków, którymi zalałem już facebook'a, tutaj też się podzielę! A co!
Nie spodziewałem się, że sobotę mimo braku obecności na widowni podsumuję na plus, ale w sumie to ludzie tworzą klimat. A kilkoro jest szczególnych.
Poznałem sporo ludzi, z którymi do tej pory gadałem tylko przez fb, skype, ts. Inne doświadczenie, fajniejsze. Naprawdę czasem fajnie jest się oderwać od kompa i mile spędzić czas. Czasem nawet bardzo mile. :3

Polecam podróże, małe i duże, bo kształcą i dają fajne wspomnienia.

  • awatar Kasia Minevida !: Lata mijają, ale na swoje lata nie wyglądasz choć to też ma swoje plusy większość będzie Cie odmładzac ;)
  • awatar Brunet .!: @مچھلی ;): Zaraz 22 lata kończę to "taki młody" ? :P
  • awatar مچھلی ;): O jaki mlody =)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wielu ludzi boi się rutyny. Mówią, że ona zabija. Przestajemy być ludźmi a stajemy się organizmami pracującymi według normy, która w pewien sposób tworzy nas i którą sami sobie wypracowaliśmy. Z jednej strony to prawda. Z drugiej zaś, rutyna to bezpieczeństwo. Rutyna daje spokój myśli. Nie obawiasz się o jutro, bo wiesz, że będzie wyglądać tak samo jak dziś. Wstajesz rano, idziesz do pracy, wracasz z niej, jesz obiad, robisz to co robisz zazwyczaj po przyjściu z pracy - oglądasz film/serial, grasz, słuchasz muzyki, pracujesz dalej w innym wymiarze, kształcisz się, cokolwiek. No i idziesz spać. Dalej jest to samo co w poprzednim zdaniu. Rutyna to coś czego oczekuję od życia. Chcę być zwykły. Nie wyróżniać się. Nie odstawać od reszty. Pić piwo z przyjaciółmi w barze w sobotni wieczór. W niedzielę zabierać rodzinę na spacer, grać z dzieckiem na konsoli, odwozić/przywozić go gdziekolwiek potrzebuje.

Jeśli kiedykolwiek będę Cię miał, moja droga. I będziemy mieli tego, który poniesie nasze wychowanie dalej, chcę by miał wszystko to, czego ja nie miałem. A nawet więcej. I by był sobą.

Mówią, że zabić człowieka to nic. Odebrać mu marzenia zaś, to wszystko.
To chyba prawda..
  • awatar Innin: jest tylko jedno małe ale, nie dasz rady kochać i starać się za dwoje ;) No ale mimo wszystko jeśli jest chociażby najmniejsza szansa na to, że będzie tak jak sobie to wymarzyliśmy warto próbować :) w takie rzeczy chce wierzyć.
  • awatar Innin: szkoda, że moj partner nie ma takiego podejścia.
  • awatar Nie chce mi sie: Podzielam w pelni Twoje zdanie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tu ciężko mi będzie każdą damę z osobna wymienić do składania życzeń. Niby to szowinizm, bo dzień kobiet winien być cały rok, a nie raz do roku, ale każda z Was, która czuje się dotknięta moim słowem, niech wie, że życzę jej wszystkiego co najlepsze w tym dniu .

A teraz mało romantycznie idę jeść białą kiełbaskę z patelni :3
 

 

#A.

Na co ja w ogóle liczę? Dziewczyna jest zajęta, od tylu lat. A ja jak głupiec liczę na to, że moje złote serce cokolwiek zmieni. Dlaczego jestem taki naiwny? Dlaczego ciągle wierze w to, że ktokolwiek coś do mnie poczuje?
 

 
Siedzę sobie. Wysłałem dziś list. AW. moja Droga. Chciałbym napisać tam milion słów więcej, jednak nie mogę.

Smaży mi się za plecami kiełbaska do jajówy. Takie po prostu normalne życie. Szkoda tylko, że samotne. Kilka ścian i ja.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Chyba dawno mnie tu nie było jeśli idzie o słowo z rymem,
wiele mi się w życiu zdarzyło, chociaż dla mnie to tylko chwile.
Jestem tutaj by zdać reportaż, już nie jedna droga za nami,
wiesz, że to nie opinii sondaż, dzielę się przeżyciami z wami.

Było zamieszania niemało, przecież na tym polega życie,
i choć zaczynałem od zera, wczoraj stałem na jego szczycie.
W sumie tak tu już będzie zawsze, każdy wieczór gdy kładę głowę
na poduszce by zasnąć znowu, to tak jakbym wkładał koronę.

Mówią - ciesz się z rzeczy najmniejszych, ja wygrałem kolejny dzień,
może jutro coś mnie pierdolnie i zostanie tu tylko cień.
Wiem, że miało nie być wulgarnie, jestem przecież tym grzecznym chłopcem,
lecz dziewczyny wolą bad boy'ów, nim nie jestem lecz robię postęp.

Mówią mi żebym się nie martwił, łapał w życiu co moje za rogi,
nie chcę nadziać się jednak na ścianę, kiedy się znajdę na końcu drogi.
A gdy przyjdzie mi się pożegnać, wiem, że nikt nie uroni łzy,
bo świat tracąc każdego z nas, już tak naprawdę schodzi na psy..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tak bardzo kurwa chcę umrzeć. Ja pierdole tak bardzo. Niech mnie ktoś zabije, bo samemu to oznaka słabości, ale jak już ktoś to zrobi, to w sumie akt łaski i ulga.
Naprawdę, to co się w mojej głowie ostatnio dzieje to jest mindfuck. Od miesiąca staram się zgromadzić ludzi na parapetówkę, wychodzi na to, że na parapetówce, mojej pierwszej parapetówce, będę miał całe dwie osoby. Hurray!
Obecnie chciałbym się najebać z kimkolwiek z tego grona, którym otaczać się chce. Jednak nie jest mi to dane z racji tego, iż nikt nie chce, a po drugie moja matka jest tutaj, a ja nienawidzę jej jako opcji "przyzwoitki".
Cieszę się, że jest, bo pomaga mi ogarnąć wiele rzeczy w tym mieszkaniu, no ale bez przesady. Chcę naprawdę trochę czasu dla siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Jak to jest, że ludzie, za których kurwa życie bym oddał, nie widzą mojego poświęcenia? Nie chcą dać szansy. Wzbraniają się bo "wiedzą jak będzie", a rani ich najczęściej to o czym nie wiedzą/nie spodziewają się.
kurwa..