• Wpisów: 744
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 21 267 / 829 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
slayeer
 
Chwila wspomnień, choć żyję w przeszłości. To ciekawostką jest, że jako człowiek wciąż mam zaległości z teraźniejszym stanem. Ciągle rozpamiętuję to co było kiedyś, na chwili obecnej skupiam się tak rzadko, nie przywiązuję do niej należytej wagi. O przyszłości nawet nie ma co mówić.
Jestem tchórzem, partaczem, leniem. Boję się? Możliwe, że i to. Umiem wyciągnąć z rękawa uśmiech numer 72, wystawić w jej kierunku dłoń, w dłoni znajduje się kartka z wierszem, ona mnie nie zna, ja jej nie znam. Mówię cześć, daję jej kartkę i odchodzę. Udało mi się zdobyć na tę odwagę jedynie raz, czemu brakuje na drugi?
Ta pierwsza chyba nie chciała mnie odnaleźć.
Zawsze pozostawiam swój podpis pod wierszem w formie materialnej. Zawsze jest ślad po którym można mnie znaleźć. Czy nie byłem wystarczająco intrygujący? Nie wiem, nieważne. Chcę jeszcze raz się odważyć, a potem kolejny. Przełamać strach, któremu towarzyszy jakaś fobia przed odrzuceniem nawet próby przekazania. Odważę się, umiem to zrobić. To tylko kwestia siły. Psychika jest silna, lecz i pełna obaw. W końcu to tylko ja..
Mam to do siebie, że nie potrafię w kobiecie wzbudzić pożądania. Jestem jakimś mdłym, papkowatym, bezsmakowym daniem, pośród miliona arcydzieł kuchni. Jestem szary, zwykły, ja.
Chcę to wyrzucić z siebie.
Tak rzadko mam okazję powiedzieć komuś, że mi na nim zależy (wiadomo, że chodzi tu zdecydowanie o kobiety, ale uściślam). Jednak w zdecydowanej większości jest to jednostronny układ. Cholera.
Czemu bycie sobą jest związane z permanentnym brakiem kogoś obok? Jedyne osoby, które mnie tolerują, poznałem chyba tutaj (może ze dwie czy trzy osoby poza blogiem a w sieci zarazem).
Co więcej, 95% tych osób nie widziała mnie w życiu na oczy, czy to nie dlatego jeszcze są przy mnie?
Mam taką świadomość, że zawsze kiedy ktoś już widzi mnie naprawdę, to się mocno rozczarowuje. To tak jak spodziewać się, że dostanie się na urodziny Action Man'a, a dostać kolejny sweter od babci. Niby fajnie, ale sweter gryzie, ma brzydkie kolory i niemodny wzorek.
Uwalniam luźne myśli, więc wątpię, by ktoś się połapał w dygresji skaczącej po dygresji na planecie Dygresją zwanej.
Asia, nie powiem chyba. Jedyna osoba, która jest.. Jest kiedy naprawdę potrzebuję kogoś obok. Wiem, że nie zawsze może, ale stara się, jeśli nie może się spotkać, potem sama proponuje spotkanie. Mogę z nią mówić o wszystkim. "Wojtuś, znów jest coś nie tak, widzę to." W głębi siebie uśmiecham się wtedy promiennie jak słońce w zenicie. Jest ta osoba, która widzi mnie jak na dłoni. Moja przyjaciółka. I to nie jest na takiej zasadzie, jaka mnie boli przez całe życie, czyli traktowanie mnie jak (powiem kolokwialnie) "przyjaciółki z fiutem", tylko czysta relacja przyjacielska.
Przyjaźń. To słowo gówno znaczy w 90% przypadków, w których tego słowa używamy (nie ważne w jakiej odmianie i formie).
Myślę. Ja myślę o ludziach, którzy dla mnie coś znaczą..
Myślę o tym co robi teraz Hania, Ola. Co robi Justyna, która ostatnio stara się mnie jakoś podtrzymać na duchu. Co robi Kamila, Magda. Jak się ma Robert i Przemek.
Te imiona nic Wam nie mówią. Dla mnie to cholernie ważni ludzie. Chciałbym być teraz wulgarny, aczkolwiek nie będę łamał konwencji tego co prowadzę.
Ludzie, którzy naprawdę w moim odczuciu są częścią mnie. Czemu jednak w konfrontacji tak rzadko czuję coś płynącego w moim kierunku?
Czuję w sercu radość i pustkę. Nie wiem jak nazwać stan w którym się znajduję, choć doskonale potrafię opisać co czuję. Przelewam słowa przez klawiaturę na formę wirtualną. Bardzo modalną i nie pozbawioną odpowiednich środków przekazu.
Słowo to coś czym mogę zawsze się posłużyć. Słowo jest jak miecz obosieczny, można nim trafić siebie równie skutecznie, jak uderza się wroga.
Moim wrogiem jest chaos i życie. Tak jak od ponad 2 lat prowadzenia mojego bloga niezmiennie tkwią te dwa słowa w nazwie. "Chaos & Life"
Welcome to my messed up world.
 

slayeer
 
egzystencja
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Brunet Wieczorową Porą:

Wpis tylko dla in finem

 

slayeer
 
Ciekawość prowadziła go na manowce,
odpowiedzialność była obca tej wyklętej jednostce.
Podążał wciąż za marzeniem, było nieosiągalne,
pociągał za sobą ludzi, miał serce nieobliczalne.

Ciekawość wygrywa bitwy z sumieniem przegrańca,
niezwykłość tego zjawiska powoli go wykańcza.
Przecież prowadzi go siła a nie ułuda za horyzontem,
odważył się, zwyciężyła w nim czysta agresja owszem,
lecz nie to było powodem jego klęski już na mecie,
a to, że miast ufać ludziom wciąż zapominał się w świecie.

Pochłonął go pryzmat władzy, potęga w zasięgu ręki,
odsunął się od przyjaciół, stracił ratunek wszelki.
Z historii konektst wybrany pozostawiłem po sobie,
przekaż to komuś innemu, ciekawe co na to powie.

Choć człek się bogiem nie zowie, to zapędy ma straszne,
by wciąż się chwytać za stery, w rękach mieć to co ważne.
Być życia sterem, okrętem, żeglarzem, wielu się trudzi,
lecz nie jest to takie proste, być silnym i być dla ludzi.
  • awatar Kuriozalna.: tak zrobię, dziękuję za radę :)
  • awatar Kuriozalna.: ... ale jak sprawdzić czy nie poległy mi sterowniki? :<
  • awatar Kuriozalna.: Faktycznie, otworzyłam przeglądarke Explorer i wszystko działa! Dzięki wielkie bo ja na to nie wpadłam ^^ Czyli coś mam z Google Chrome skopane...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

slayeer
 

Tym chciałbym otworzyć wpis. Stare jak świat, aczkolwiek nadal bardzo aktualne.
These voices i hear them. ; )

I ogólnie jest tak, że moje życie składa się już jedynie ze schematów i to jeszcze takich, które znam na pamięć. Nie mówię, że nic mnie już w życiu nie zaskoczy, bo potem będę pluć sobie w brodę jak mi znów dopi****li.
Jedyne do czego mam farta, to raz na ruski rok jakiś śmieszny deal w sklepie spożywczym. Kiedyś pani sprzedała mi 8 piw w cenie 3. Jak jej to wyszło, to ja nie wiem. A wczoraj poszedłem sobie do żabki, poprzedni klient nie zabrał reszty, więc zapłaciłem sobie jego resztą za swoje zakupy, co dało mi niemal darmowe produkty.
W chwili obecnej siedzę sobie smutno przed komputerem, stwierdzam iż nie umiem nic na jutrzejsze koło z angielskiego (w sumie i tak pewnie je zaliczę z palcem... wiecie gdzie), co i tak nie zmieni faktu tego, że nie mam zamiaru na cokolwiek zerkać. Jak się będę kładł, to biorę do poduchy Iron Mana na dobranoc i będę oglądał ze szczęką na brodzie.
Ale to pewnie za jakąś godzinę. Obecnie wylogowałem się z kolejnego beta testu Guild Wars 2. Średnio mi się obecnie ta gra podoba, ale mam nadzieję, że dopracują ją.
Znów czuję się taki bez wyrazu, bez jakiejkolwiek wartości. Jestem sobą, przy okazji bycia sobą, jestem również wkurwiającą osobą. Działam ludziom na nerwy, wiem o tym doskonale. Mam taki charakter, lubię się czepiać, zwracać uwagę, co nie znaczy, że sam jestem idealny. Tego również wymagam od innych.
Ot tak:


Znajomość języka daje taką swobodę..
You know what's funny? I just don't fuckin care about what's gonna happen to me, it's just a matter of time and place, nothing else.
 

slayeer
 
Dziś nie jest tak jak tego oczekiwałem. W sumie to nie wiem czemu się czegokolwiek spodziewałem, skoro i tak zawsze mi nie wychodzi.
'Wracam z nadzieją, że stawiam..'
Łódź Kaliska przywita mnie około 17:40, miło byłoby, gdyby ktoś mnie odebrał i pojechał ze mną do domu. Jednak na to nie mam co liczyć.
Ciężko mi jakoś zebrać myśli.
Ogólny i prymarny zamysł wyjazdu do Warszawy został spełniony. Bardzo miło będę wspominał to spotkanie. Ludzie nie traktujący mnie jakoś tak marginalnie zawsze są cenni.
Średnio mam teraz siłę opisać to wszystko, ale niedługo to zrobię.
Ech. Czy życie musi mi przypominać, że nie jestem człowiekiem, który będzie miał fortunne wypadki?
Ja doskonale pamiętam, sukcesywne przypominanie jedynie zniechęca mnie do ludzi..
W sumie dobrze mi samemu, jak sam siebie zawiodę, to przyjęcie tego przychodzi mi z łatwością. Co do innych, przychodzi łatwo, ale jednak boli.

W sumie to mi 'wszystko jedno'.
' a miało być tak pięknie,
miało nie wiać w oczy nam i ociekać szczęściem,
miało być sto lat, sto lat'

I tak jutro nie będę tego pamiętał. Szybko wypieram z pamięci smutek. Już umiem.
 

slayeer
 
Trochę ciszy było. Szczerze powiem, że jestem całkiem zmęczony, ale zadowolony. Spotkanie z tymi ludźmi dało mi wiele zadowolenia :D
Plecki mnie boląą, warunki polowe do spania to ciężko, ale do przeżycia.
Nie bardzo mam teraz jak pisać, więc napiszę kompleksowo jak wrócę :P
 

egzystencja
 
slayeer
 
Wpis tylko dla znajomych
in finem:

Wpis tylko dla znajomych

 

slayeer
 


Co za moc..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

slayeer
 
Pyk!

Zwykły chłopak i kaszkiet na głowie go zdobi,
zastanawiającym jest fakt co on tutaj robi?
Rozgląda się na boki, tak jakby szuka wzrokiem,
dostrzega piękną damę, co zwiewnym idzie krokiem.

Bez oderwania wzroku podrywa się z ławeczki,
a jego oczy świecą tak jak woskowe świeczki.
Podążył za nią szybko by nie zgubić jej śladu,
a w tej podróży dążył do osiągnięcia ładu.

Dziewczyna niebywale drążyła jego myśli,
zobaczył ją przypadkiem, a jest jakby ją wyśnił.
Marzenia, senne cuda uosobione w formie,
wsłuchał się w bicie serca, ono już nie jest w normie.

Krew krąży szybciej w żyłach, doprowadza do wrzenia,
myśl o niej już mu ciąży, istota podniecenia.
Ona się zatrzymała, mu nie w głowie stawanie,
podszedł, przytulił mocno, nie dbając co się stanie.

Już ma ją w swych ramionach, ona się nie wyrywa..
'Czekałem całe życie...' i w trzech słowach urywa.
Wciąż szuka jego wzroku, dojrzała szczęścia łzy,
'Posłuchaj, mam już kogoś.. Prosze Cię, nie bądź zły.'
 

slayeer
 
Ej, patrz jak to płynie w mej głowie,
dziś w pierwszej osobie, o sobie Ci opowiem.
Nie jestem wspaniały, nie szukam też chwały,
jestem zwykły, mały, wśród mas niedoskonały.

Pamiętam jak szedłem na spacer w deszczu,
każda kropla to wspomnienie, które noszę w sercu.
Chcę mieć życie jak każdy, lecz nie każdy je ma,
chcę osiągnąć to szczęście, drogę ucieczki od zła.

Ty i ja, tak naprawdę nie różnimy się niczym,
to co w życiu osiągnę to mój prywatny wyczyn.
Możesz zostać kimkolwiek, lecz chcesz pozostać sobą,
więc nie zatrać się nigdy w tej pogoni za modą.

To już wers jest trzynasty, a to liczba pechowa,
znasz też też czternasty luty, schiza walentynkowa?
Dla mnie wartością zawsze są miłości słowa,
byłem kiedyś tym tchórzem co uczucia swe chowa.
Pokaż wszystkie (4) ›
 


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com